POWRÓT




Krótki życiorys Pana Profesora Jana Słomińskiego zamieszczony w materiałach na 40-lecie
Wydziału Elektrycznego Politechniki Szczecińskiej w 1987 roku.
Tekst został napisany przez jego asystenta - mgr inż. Ryszarda Nowakowskiego.
Przypisy napisane w 2005 r. przez Marka Papużyńskiego, studenta Pana profesora
w latach 1957 - 1959.



Jan Słomiński

Jan Słomiński urodził się w 1912 roku, w Chełmie Lubelskim, gdzie w roku 1930 zdał maturę [1]. W latach 1930-35 studiował na Wydziale Elektrycznym Politechniki Warszawskiej, uzyskując w roku 1936 dyplom magistra inżyniera w zakresie prądów silnych. Do wybuchu wojny w 1939 roku pracował w Biurze Elektryfikacji Ministerstwa Przemysłu i Handlu, opracowując pierwsze projekty elektryfikacji poszczególnych województw. Równocześnie pracował w Komitecie Budowy Linii Rożnów - Mościce (150kV). W czasie okupacji pracował w Lubelskim Międzykomunalnym Związku Elektryfikacyjnym, angażując się jednocześnie w ruchu oporu. We wrześniu 1945 roku przeniósł się do Szczecina, gdzie pracował w Zjednoczeniu Energetycznym na stanowisku kierownika Okręgowego Zakładu Rozdzielczego. Po utworzeniu Szkoły Inżynierskiej z zapałem objął powierzoną funkcję kierownika Katedry Podstaw Elektrotechniki. Na stanowisku tym pozostał aż do chwili opuszczenia Szczecina, to jest do września 1959 roku [2].

Pracowitość, zaangażowanie, energia z-cy profesora mgra inż. Jana Słomińskiego w połączeniu z autorytetem zawodowym i moralnym sprawiły, iż w roku 1956 został wybrany dziekanem Wydziału Elektrycznego. Za Jego kadencji wydział znacznie się rozwinął pod względem kadry i wyposażenia. Jako dziekan był inspiratorem i opiekunem działalności naukowej, przyczynił się do wydania pierwszych Zeszytów Naukowych. Miał niewątpliwy talent dydaktyka i umiejętności dobrego organizatora.

W swej działalności społecznej był inicjatorem powstania w Szczecinie oddziału Stowarzyszenia Elektryków Polskich. Był pierwszym prezesem (1946) Oddziału SEP, a później pełnił różne funkcje w Zarządzie Oddziału i Komisji Rewizyjnej.

Po rezygnacji z pracy na Wydziale Elektrycznym mgr inż. J. Słomiński przez następny okres życia pracował w Warszawie, jako dyrektor Zakładu Badań i Doświadczeń PRE Elektromontaż. Za pionierski wkład w odbudowę polskiego Szczecina mgr inż. Jan Słomiński otrzymał Medal X lecia PRL, Złoty Krzyż Zasługi, Srebrną i Złotą Odznakę Honorową SEP i NOT oraz Krzyż Kawalerski Orderu Odrodzenia Polski.

Przedwczesna śmierć w dniu 4 maja 1972 r. zabrała Jana Słomińskiego z grona zasłużonych pracowników i organizatorów naszego wydziału. Pozostał jednak w pamięci tych, z którymi współpracował; jako kierownik wymagający rzetelnej i solidnej pracy, jako nauczyciel wychowujący własnym przykładem [3], jako wysokiej klasy, o otwartym umyśle specjalista - elektryk, jako człowiek skromny, dobry i ufny, jako obywatel, którego działalność wyprzedziła o lata czas Mu dany, jako o gorącym sercu patriota [4].

(R. Now.)


1 W Gimnazjum im. Stefana Czarnieckiego.

2 Gdy Pan Profesor odjeżdżał pociągiem do Warszawy odprowadzał Go demonstracyjnie tłum studentów. Do dziś nie wiem, czy to było dla Niego przyjemnością, czy jeszcze większym żalem z powodu odejścia. Pewnie i jednym i drugim. Był szczerze wzruszony. Potem jeszcze wiele razy miałem okazję spotkać się z Nim w Warszawie i Chełmie. Między innymi na Zjeździe Czarniecczyków w 1965 roku.

3 Opowiem drobną historię o Jego podejściu do studentów. Na wydziale był zwyczaj, że asystenci Pana Profesora zadawali studentom prace domowe w postaci obliczenia poszczególnych oporności obwodów elektrycznych. Dostaliśmy z kolegami takie zadanie i nijak nie mogliśmy go rozwiązać. Ja, jako zaprzyjaźniony z panem Profesorem, poszedłem na czele delegacji studentów na konsultacje. Pan Profesor przeczytał zadanie, uśmiechnął się i powiedział, żeby iść do asystenta, żeby sam to zadanie rozwiązał. Z wielką satysfakcją to zrobiliśmy. Za kilka dni asystent ogłosił, iż anuluje to zadanie. Okazało się, że zadanie jest nierozwiązywalne. Asystent nie wykazał najmniejszych objawów mściwości, a Pan Profesor był wyraźnie bardzo zadowolony z inteligencji studentów. Nawet my sami nabraliśmy o sobie lepszego mniemania.

4 Pan profesor na ogół nie odmawiał studentom zapraszającym Go na uroczystości okolicznościowe. Stawiał tylko warunek. Zabawa nie mogła odbywać się w piątek, albowiem dla katolika jest to dzień zadumy i spokoju. Myślę, że Jego nigdy nie ukrywana wiara katolicka była powodem do zmuszenia Go do odejścia z Politechniki. Nigdy by z własnej woli nie opuścił swojego dziecka: Wydziału Elektrycznego. Państwo profesorostwo nie mieli własnych dzieci. Opiekowali się natomiast niepełnosprawną umysłowo dziewczyną, dzieckiem wyrwanym z niemieckiego transportu Dzieci Zamojszczyzny. Mieli z nią duży kłopot, bo niestety w swojej chorobie dostarczała Im wiele zmartwień. Doprowadzili ją jednak do dorosłości i szczęśliwie wydali za mąż. Żona Profesora - Janina była nadzwyczaj zaangażowaną działaczką Towarzystwa Ochrony Nad Zwierzętami co nieraz doprowadzało do zabawnych sprzeczek w domu. Tablica pamiątkowa ku czci Pana Profesora znajduje się w kościele Ojców Reformatów w Chełmie.



POWRÓT