POWRÓT




ks. Bogusław Płatwa

Urodził się 4 kwietnia 1936r. w Mołodutynie należącym do parafii Kumów, w powiecie Chełmskim. Jego rodzice są rolnikami.

Mały Bogusław rozpoczyna naukę w 1944r. w 4-roklasowej szkole w Mołodutynie, ale szkołę podstawową kończy już w 1950r. w Strachosławiu, pobliskiej większej wsi. W tym samym roku wstępuje do Liceum Ogólnokształcącego im. Stefana Czarnieckiego w Chełmie i zamieszkuje w internacie tej szkoły. Ma pewne trudności z nauką, zwłaszcza z językiem polskim, lecz skuteczną pomoc otrzymuje od prof. Zofii Książkówny. Młody Bogusław, wzorem kolegów z internatu, staje się ministrantem w chełmskiej parafii Mariackiej. Opiekunem ministrantów jest w tym czasie ks. Zygfryd Berezecki, który wkrótce staje się także opiekunem i przewodnikiem duchowym nowego ministranta. Te dwie osobowości ugruntowują w Bogusławie zapewne od dzieciństwa narastające pragnienia. W swej książce pt. "Moje pielgrzymowanie" (wyd. w Zielonce w 2000r. nakładem własnym) czas dochodzenia do łaski powołania ks. Bogusław wspomina lapidarnie:

"(...) Zapoznałem się ks. Berezeckim na jesieni 1952r. Chodziłem wtedy do III [10-tej - JW.] klasy LO Czarnieckiego w Chełmie i mieszkałem w internacie. Tam spotkałem kolegów, którzy byli ministrantami. Z nimi poszedłem na zebranie chcąc zostać ministrantem. Koledzy przedstawili mnie Księdzu Opiekunowi. Byłem onieśmielony (z natury jestem nieśmiały, bardziej lubię słuchać niż mówić), ale dobre i krzepiące słowa Opiekuna uspokoiły mnie. Zacząłem nabierać ufności i powoli wchodzić w obowiązki ministranta. Ks. Opiekun wyznaczył mi termin egzaminu (z podstawowych wiadomości religijnych + ministrantura po łacinie), który odbył się przed następnym zebraniem. Od tej pory mogłem włożyć komżę i służyć ze wszystkimi. Zaczynałem od dzwonienia, poprzez ampułki do Mszału itp. Przychodziło mi to łatwo, bo lubiłem te sprawy. Rzadko się nudziłem w kościele. (...) W soboty wyjeżdżałem do rodziców. W niedziele byłem przeważnie w rodzinnej parafii. (...) Czekał [ks. Berezecki - JW.] na ministrantów. Wiedząc o tym przychodziliśmy wcześniej. Można było wtedy wymienić książki w bibliotece ministranckiej. Ks. Opiekun każdego pytał o samopoczucie, naukę. Ministranci opracowywali referaty na podstawie przeczytanych książek. Ks. Opiekun czytałam nam listy, które otrzymywał od kleryków i dawnych ministrantów. Schemat koła ministrantów - kandydat, ministrant, starszy ministrant. Opiekunem [starszym ministrantem prowadzącym koło - JW.] był za mojej kadencji Franciszek Ostrowski [późniejszy ksiądz - JW.]. (...) W szkole [Liceum Czarnieckiego - JW.] uczył mnie ks. Jaworski, a w roku szkolnym 1954/55 - ks. Miszczuk. Lubiłem odwiedzać jednak ks. Berezeckiego, sam lub z kolegami. Rozmowy schodziły na temat wiary i moralności. Pamiętam taką rozmowę-lekcję o sakramencie małżeństwa (był wtedy ze mną Edward Pudełko, też późniejszy ksiądz). Pytał nas najpierw co wiemy na ten temat, a później poszerzał nasze wiadomości patrząc na notatki leżące na biurku. (...) Po jednej z takich lekcji otrzymałem polecenie napisania o swojej drodze do kapłaństwa, co też uczyniłem nieudolnie (przez cały czas liceum miałem trudności z polskiego, które cierpliwie znosiła p. Zofia Książek)..."

Przy innej okazji ks. Bogusław wspomina: "Na jednej ze swych ostatnich z nami lekcji religii ks. Jaworski rozpytuje nas o drogi, na które skierujemy się po ukończeniu Liceum. Gdy odpowiadam, że wybiorę seminarium duchowne, to w klasie zapada głęboka cisza zaskoczenia. Ks. Jaworski zaś uśmiechnął się i powiedział: Szczęść ci Boże."

Po maturze w 1955r. Bogusław rzeczywiście podejmuje długotrwałe starania o przyjęcie do seminarium. W "Moim pielgrzymowaniu" te starania i początki czasu seminarium streszcza tak:

"(...) Bliżej poznałem ks. Leona [Szubertowskiego, proboszcza parafii Kumów - JW.] czyniąc starania wstąpienia do seminarium duchownego. Z powodu defektu prawej ręki [prawej dłoni - JW.] odmawiano mi przyjęcia w 11-tu seminariach. Ks. Proboszcz czytał odpowiedzi i razem trwaliśmy w tej trudnej sytuacji dla mnie. Po wstępie do Seminarium Warszawskiego i obłóczynach byłem zapraszany na śniadania w niedzielę. Z polecenia ks. Proboszcza zbierałem tacę, prowadziłem nabożeństwa dla dzieci przy żłobku w okresie Bożego Narodzenia oraz katechizację w szkole podstawowej w Mołodutynie (mojej miejscowości rodzinnej). Czyniłem to na początku z lękiem i tremą, a później z radością i coraz pewniej. W czasie wakacji jeździliśmy razem bryczką na odpusty do sąsiednich parafii. Poznałem wtedy wielu mądrych i świątobliwych księży..."

Święcenia kapłańskie ks. Bogusław otrzymał 26 czerwca 1960r. z rąk ks. Prymasa Stefana Kardynała Wyszyńskiego, a Mszę Prymicyjną odprawił 29 czerwca 1960r. w swej rodzinnej parafii w Kumowie. Jego pierwszą parafią pracy kapłańskiej była parafia w Lubani koło Nowego Miasta nad Pilicą. Tutaj w początku sierpnia 1960r. przeżył bandycki napad na plebanię i pobicie. W końcu sierpnia ks. Bogusław przeszedł do pobliskiej parafii w Błędowie pod opiekę bardzo życzliwego mu ks. Bolesława Śmiałka, błędowskiego proboszcza. Po dwóch latach pracę w Błędowie uniemożliwiają mu nagle atakujące jego nogi stwardnienie rozsiane i konieczny pobyt w szpitalu. Po podleczeniu, potrzebujący przy chodzeniu pomocy innych ludzi ks. Bogusław otrzymuje skierowanie do nieodległej od Warszawy parafii Błonie. Po siedmiu miesiącach z Błonia ks. Bogusław przechodzi do parafii ze starym drewnianym kościołem w Aninie, leżącej też pod Warszawą. Przez jakiś czas ks. Bogusław mieszkał w małym, wynajętym w miasteczku przez parafię domku. W Aninie, mimo przywiązania już do wózka dla niepełnosprawnych, ks. Bogusław jednak był wikarym aż 7 lat. Kolejnym jego miejscem pracy duchownej staje się parafia Matki Boskiej Częstochowskiej w Warszawie Centrum. Na pierwsze 4 lata ma skierowanie do kościoła św. Stefana. Przez następne 9 lat jest już związany z parafialnym kościołem Matki Boskiej Częstochowskiej. Losy i problemy tej parafii przez część tych lat kształtuje budowa Trasy Łazienkowskiej i wymuszona tym budowa nowego kościoła. Ks. Bogusław mieszka więc w przystosowanym na mieszkania wikariuszy starym kościele. W 1983r. ks. Bogusław zostaje kapelanem SS. Dominikanek. Odtąd mieszka w ich starym klasztorze w Zielonce pod Warszawą. W 1987r. w Zielonce powstaje nowa parafia i ona to staje się ostatnią parafią ks. Bogusława. Od 2002r. jest na emeryturze i przebywa w Domu Księży Emerytów w Otwocku koło Warszawy.

W Zielonce, w 1985r., ks. Bogusław wszedł do Wspólnoty Neokatechumenalnej. W ten sposób - jak mówi - dopełniło się jego powołanie. Został katechistą i wraz ze świeckimi założył 6 nowych Wspólnot w Warszawie. W Otwocku nadal utrzymuje kontakty z miejscowym Neokatechumenatem.

W międzyczasie ks. Bogusław studiował na Akademii Teologii Katolickiej [dziś Uniwersytet Kardynała Stefana Wyszyńskiego - JW.] w Warszawie. W 1987r. uzyskał magisterium z teologii biblijnej. Później rozpoczął przygotowania rozprawy doktorskiej i zgromadził wiele z potrzebnych materiałów źródłowych. Realizację tego celu ciągle odkłada ze względu na jednak najważniejsze - Neokatechumenat i wybrane na tej drodze duszpasterstwo.

Swa pracę duszpasterską ks. Bogusław w znacznym zakresie opisał w "Moim Pielgrzymowaniu". Ten zaś biogram jest zapisem treści części rozmowy, jaką 15 października 2005r. z ks. Bogusławem przeprowadzili Janina i Jan Witkowscy, jego rówieśnicy i koledzy z chełmskiego Liceum Stefana Czarnickiego, również maturzyści z 1955r. Trzy tygodnie wcześniej, w ramach VIII Zjazdu absolwentów tego Liceum, odbyły się uroczystości 50-ciolecia matury rocznika'55, czemu duchowo patronował z Otwocka ks. Bogusław. Teraz otrzymał relację z tych spotkań.

Zapisał Jan Witkowski


POWRÓT