POWRÓT




Ks. Edward Pudełko

Urodził się 13 października 1938 r. w Majdanie Starym, parafia Wojsławice. Zmarł 7 września 2006 r. Matkę stracił jako trzylatek i odtąd, wraz z siostrą był wychowywany przez ojca. Szkołę podstawową ukończył w Wojsławicach, a w 1951 r. dostał się do chełmskiego, męskiego Liceum Ogólnokształcącego im. Stefana Czarnieckiego. Zamieszkał wtedy w licealnym internacie. Warunki nauki i czasy były wtedy nadzwyczaj trudne. W Liceum napotkał jednak znakomitych Wychowawców, a także Katechetów z ks. Zygfrydem Berezeckim. Szybko dał się poznać jako wszechstronnie uzdolniony uczeń. Był więc bardzo dobrym uczniem, błyszcząc nawet w matematyce. Garnął się do różnych zajęć pozalekcyjnych, a w tym zakresie najbardziej zapamiętany został jako trębacz szkolnej orkiestry dętej - ten trębacz, który odważył się, w maju 1955 r., codziennie o 7-mej rano, na dzwonnicy Katedry Mariackiej na Górce, grać pieśni maryjne. Wśród rówieśników wyróżniał się skromnością, prostolinijnością, pogodą i radością życia. Toteż jego wybór (po maturze w 1955 r.) seminarium duchownego, tylko dla postronnych mógł być zaskoczeniem.

Będąc w Seminarium Duchownym w Lublinie studiował równolegle filozofię na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. Święcenia kapłańskie przyjął 2 lipca 1961 r. w Krasnobrodzie. Pracę wikariusza rozpoczął w tym samym roku w parafii w Zaklikowie. W 1963 r. przeniesiony został do parafii w Gościeradowie. Po dwu latach powrócił na KUL i na tej Uczelni rozpoczął prace naukową i dydaktyczną. W tym samym czasie został także wykładowcą w lubelskim Seminarium Duchownym, a z czasem także w innych seminariach (m.in. w diecezjalnym seminarium w Lubaczowie i w Seminarium Białych Braci). Wychował wiele pokoleń studentów i alumnów. W latach pracy naukowo-dydaktycznej równolegle był w Lublinie duszpasterzem w kościele Świętego Ducha (1966-1969), kapelanem Sióstr Pasterek (1969-1974), wikariuszem w parafiach Św. Agnieszki (1974-1981), Św. Mikołaja (1981-1982) i Św. Andrzeja Boboli (1982-1989). W 1989 r. podjął się redagowania wydawnictw KUL-u i został dyrektorem Działu Wydawniczo-Poligraficznego tej Uczelni. Przyczynił się wybitnie do wypełnienia półek bibliotek wielu uczelni naukowymi, wysokonakładowymi książkami i wydawnictwami. Sam pozostawił podręczniki i pomoce dydaktyczne, służące m.in. alumnom w seminariach.

Był założycielem, organizatorem i wieloletnim dyrektorem Szkoły Organistowskiej w Lublinie. By zapewnić efektywne szkolenie organistów wykorzystywał swe talenty muzyczne, kompletował pomoce, śpiewniki lub nuty. Muzykował lub śpiewał też osobiście.(także poza tą szkołą - w swych parafiach, m.in. podczas uroczystości Wielkiego Tygodnia).

Był kanonikiem honorowym Kapituły Archidiecezjalnej.

W pamięci pozostał jako tytan pracy, znajdujący czas dla wszystkich potrzebujących. Wakacje swe spędzał np. w Monachium, ale jako pomocniczy duszpasterz jednej z tamtejszych parafii. Znajdował mimo tego czas dla swoich wychowanków lub kolegów szkolnych - w Lublinie, Chełmie i Wojsławicach. Był kimś w rodzaju kapelana mieszkających w Lublinie Czarniecczyków, wielokrotnie bywał na ich spotkaniach opłatkowych lub w ich domach. Bywał też na chełmskich Zjazdach Czarniecczyków. Nie miał jednak czasu na jakieś rocznicowe podsumowania własnej działalności, którą wykonywał - jak mawiał w przypadku pytań o zgodę na to - tylko jako "użyteczny sługa". Do końca życia pozostał bowiem skromny do przesady.

W ostatnich latach śp. ks. Edwarda dotknęła i doświadczyła ciężka, śmiertelna choroba. Musiał więc przerwać pracę na KUL-u i w lubelskim Seminarium Duchownym i przejść na emeryturę. Nie przerwał jednak pracy duszpasterskiej w lubelskiej parafii Najświętszego Serca Jezusowego ("Kolejowej", przy ul. Kunickiego), w której w ostatnich latach mieszkał. Każdej niedzieli, o godz. 7-mej, dopóki mógł, przygotowywał i odprawiał msze św., lub aranżował i wykonywał oprawę muzyczną podczas innych świąt. Snując plany przyszłych zamierzeń, do końca cierpienia zachował pogodę ducha i dał przykład cichej świętości.

Miał setki przyjaciół, kolegów i wychowanków. W dniu pogrzebu śp. ks. Edwarda, 11 września 2006 r. przed południem, kościół Najświętszego Serca Jezusowego wypełniła ich półtoratysięczna rzesza, z pięciuset księżmi i trzema biskupami. Żałobną liturgię sprawował najbliższy przyjaciel ks. Edwarda - ks. bp. Stanisław Wielgus, niegdyś Rektor KUL, dziś ordynariusz płocki. W Wojsławicach, po południu tego samego dnia, dziedziniec przed kościołem Św. Michała Archanioła wypełniła ponownie tysięczna rzesza tych, których śmierć śp. ks. Edwarda dotknęła. Przewodził im ks. abp. Józef Życiński..

Spoczął obok swej matki na cmentarzu w Wojsławicach.

Opr. Jan Witkowski


Zobacz także:



POWRÓT