POWRÓT




Antoni Pawelec

A. Pawelec

Dnia 8 października 2002 r. odszedł na zawsze, przeżywszy 86 lat, porucznik Antoni Pawelec.

Urodził się w 1916 r. w Smoleńsku w rodzinie kolejarskiej (jego ojciec, też Antoni, był naczelnikiem DEPO - parowozowni). Po wybuchu rewolucji październikowej rodzina wróciła do Chełma, skąd pochodziła matka Regina z d. Słomińska. Tam Antoni uzyskał maturę w Gimnazjum im. Czarnieckiego. Następnie wstąpił do szkół artyleryjskich we Włodzimierzu Wołyńskim i w Toruniu.

Pierwszy stopień oficerski uzyskał w 1939 r. w ostatniej przedwojennej promocji. Skierowany został do 1. Pułku Artylerii Legionów Marszałka Piłsudskiego, z którym poszedł na wojnę. Pierwsza Dywizja Piechoty Legionów stoczyła najpierw walki na pograniczu Prus Wschodnich, potem w rejonie Bugo-Narwi, a następnie w Kałuszynie. Za udział w tej bitwie został odznaczony Krzyżem Walecznych.

W walkach odwrotowych dostał się do niewoli. Przez pięć lat i dziewięć miesięcy był jeńcem w trzech obozach oficerskich, ale najdłużej - cztery lata - w Oflagu II C w Woldenbergu. 7 stycznia 1945 r. Niemcy ewakuowali obóz na zachód, gdzie w maju wojska alianckie oswobodziły jeńców. Antoni został na terenie Brytyjskiej Strefy Niemiec, gdzie pełnił funkcję oficera łącznikowego w Polskiej Misji Repatriacyjnej.

Po powrocie do kraju nie dane było kontynuować służby w wojsku. Zgłosił się więc do pracy w handlu zagranicznym (Cekop i potem Metalexport). Musiał być wysoko oceniany przez zwierzchników, skoro powierzono mu wiele placówek w Afryce, Azji i Europie. Był na placówkach w Nigerii, Kenii, Etiopii i Turcji oraz na kontraktach w Indiach, na Cejlonie, w Ghanie, Togo, Burundi i w Portugalii. Bywał też służbowo w wielu innych zakątkach świata.

Porucznika Antoniego pożegnał na Cmentarzu Wawerskim w Warszawie jego starszy kolega oficer obozu w Woldenbergu red. Witold Domański. Przy strzałach i dźwiękach trąbki Plutonu Reprezentacyjnego WP powiedział: "Drogi Antku, poznaliśmy Cię bliżej w Warszawskim Kole Żołnierzy Września Woldenberczyków, gdzie byłeś wysoko ceniony przez wszystkich za Twoją kulturę bycia, koleżeństwo i wysokie poczucie humoru. Jednym słowem, byłeś wspaniałym obrazem przedwojennego oficera, mimo że dawno poza służbą. Swoim życiem zasłużyłeś na pozagrobowe szczęście. Żegnają Cię Woldenberczycy, ale również w imieniu legionowych formacji przedwojennych płk Aleksander Łabuszewski, oficer 6. PP Legionów. Śpij Kolego, w ciemnym grobie, niech się Polska przyśni Tobie!".

Dodam na koniec, że mój stryj pokierował życiem niejednej osoby, pomagając w decydujących momentach życiowych, czego i ja jestem przykładem...


Bratanek Andrzej Pawelec z rodziną

Źródło: Gazeta Wyborcza Stołeczna - środa 11 grudnia 2002



POWRÓT